Malarz typowo polski
Ignacy Czwartos
05.02.2010 godzina 19.00
wystawa potrwa do 28 II 2010
O autorze
IGNACY CZWARTOS - MALARZ "TYPOWO POLSKI"

W sztuce Zorki Wollny wyróżnić można trzy główne, nachodzące na siebie i przeplatające się ze sobą nurty. Pierwszym, najczęściej podejmowanym, jest wątek feministyczny. Drugim jest nurt instytucjonalny: zarówno krytyki instytucji w sensie dosłownym, jak i dekonstrukcji instytucji zinternalizowanych przez widza lub przez obiekt poddawany obserwacji. Jej sztuka to intymne opowieści z bardzo czytelną - ukazaną przy pomocy środków formalnych lub fabularnych - sympatią do filmowanych, z szacunkiem i ciekawością, pomimo dystansu czy wręcz krytyczności wobec wyrażanych przez nich przekonań. Trzeci nurt w sztuce Zorki to zainteresowanie sposobami obrazowania, samym obrazem i jego funkcjonowaniem w kulturze. Uwypuklone tu wątki koegzystują ze sobą w sztuce Zorki, a dodatkowo jej oeuvre łączy w budowaną konsekwentnie całość częsta kooperacja z innymi twórcami, korespondencja z innymi tekstami kultury oraz rozproszone autorstwo.
W ramach projekcji zostaną wyświetlone trzy filmy: dwa epizody z Córek (2008), Łucja szalona (2008) i Czarny film (2009).
Córki to praca zainspirowana poematem Bożeny Keff Utwór o matce i ojczyźnie (2008) oraz Lo-fi Stories - muzycznym projektem Michała Jacaszka opartym na motywach dźwiękowych z bajek dla dzieci, a także samymi baśniami-słuchowiskami w wykonaniu P.P. Polskie Nagrania artystka nakręciła rodzinną sagę kobiet. W pięciu onirycznych epizodach ukazała członkinie swojej rodziny: matki, córki, siostry mówiące o sobie nawzajem, swoim doświadczeniu bycia kobietą i o dziedzictwie przekazywanym z pokolenia na pokolenie.
W inspirowanym Szklanym kloszem Sylvii Plath Czarnym filmie wyraźnie spersonalizowana kamera jest tożsama z artystką, a film jest jej swoistym autoportretem, rodzajem thrillera psychologicznego mówiącego o irracjonalnym lęku doświadczanym w konfrontacji ze światem: tu innymi kobietami.
Innym spojrzeniem, afirmatywnym wobec wspólnoty doświadczeń kobiet-artystek jest oparta na dramacie Don Nigro Łucja Szalona (2008). Obraz odwołuje się do realizacji klasyczek polskiej sztuki feministycznej i do ich biografii symbolicznych. Zorka stworzyła z nich ikonograficzny i intymistyczny palimpsest-pomnik dla tego, co w kulturze spychane na margines, niepotrzebne. Informacja prasowa: EMT
Zorka Wollny (1980) - artystka wizualna, najczęściej pracująca przy użyciu kamery wideo i/lub performerów. Absolwentka Pracowni Intermedialnej Zbigniewa Sałaja i Grzegorza Sztwiertni krakowskiej ASP (dyplom 2006). Wyróżniona w Konkursie im. Eugeniusza Gepperta (2007), finalistka konkursu Deutsche Banku Spojrzenia (2009). Współtworzy Fundację 36,6.
Ewa Małgorzata Tatar (1981) - krytyczka i historyczka sztuki, kuratorka, wykładowczyni, feministka. Doktorantka w IHS UJ. Redaktorka pism "Obieg" i "Panoptikum". Redaktorka Linii Wizualnej w wydawnictwie Korporacja Ha!art.





24 września (czwartek) o godzinie 18 w galerii Foto-Medium-Art odbędzie się wernisaż indywidualnej wystawy Ewy Partum. W ramach ekspozycji Politics is Temporary Art Remains (Polityka przemija, sztuka pozostaje) zostaną zaprezentowane prace artystki, które powstawały od lat 70. aż do dzisiaj. Wybór monumentalnych fotografii, realizacji konceptualnych idei, dokumentacji performanców i multimedialnych instalacji został zogniskowany na zagadnieniach rozwoju nowatorskich form kreacji artystycznej, podejmowanych w okresie neoawangardy i konceptualizmu oraz na praktyce społecznej artystki, najsilniej kojarzonej z wystąpieniami ruchu feministycznego. Wernisażowi będzie towarzyszyć performance artystki, podejmujący dyskusję z tradycją literacką awangardy krakowskiej, w którym wykorzysta teksty Tadeusza Peipera.
Idee artystyczne Ewy Partum dyskutują o problemach uniwersalnych ale w nowym typie. Nie odwołują się do wzniosłych narracji społecznych i politycznych, które niegdyś wydawały się monolitem, a teraz zostały rozrzedzone przez czynniki współczesności. Polityka rozumiana, w sensie realizowanej ideologii, jest zmienna. Wytwory myśli politycznej żyją krótko, zmieniają się koniunkturalnie, gubiąc ideały. Sztuka, ze względu na daleki od tradycyjnych form przekazu język – wypracowany oryginalny system, porusza treści płynne, bo tożsame z każdym kolejnym, innym i indywidualnym odczytaniem. Sztuka jest czytana przez kolejne pokolenia i wciąż żyje – odnajdując i generując sensy.
Znamienna dla konceptualnej i efemerycznej twórczości Ewy Partum jest konsekwentna postawa artystyczna, która wynika z działań na polu poezji konceptualnej (m.in. Poezja aktywna, 1971-1973), tautologii (m.in. Ćwiczenia, 1972), badań medialnych (Drawing TV, 1976) i rozwija się w artystyczną praktykę społeczną – celne i bezkompromisowe podważania status quo. Efemeryczne akcje i powstałe na tej bazie dokumenty piętnują stereotypowe funkcje kobiety w społeczeństwie, zinstytucjonalizowanej kulturze (m.in. legendarny performance Stupid Woman, 1981) i tradycji sztuki (Hommage a Leonardo da Vinci, 1986). Stawia to Ewę Partum w szeregu autorek najcelniej sformułowanej współczesnej krytyki społecznej. Niemniej frapujące są stosunkowo nowe działania, zmierzające do przedefiniowania sfer publicznej i prywatnej, ukazujące ich przemieszanie w obliczu tragedii i ich mass medialnych spektakli, które dają prawo do publicznego oglądania dramatów (Katastrofy są codziennością, sztuka powstaje rzadko, 2001/2006). Łącznikiem, pozornie odmiennych dziedzin, abstrakcyjnego świata idei konceptualnych oraz problematyki uwikłań i wykluczeń wydają się pozostawać wartości tradycyjne: oryginalność i wzniosłość idei artystycznej, a także zrównanie sztuki z pojęciem wiedzy (Akt myśli jest aktem sztuki, 1989).
Kurator wystawy: Krzysztof Siatka






Główna wystawa Międzynarodowego Triennale Grafiki – Kraków 2009 tradycyjnie prezentowana będzie w całej przestrzeni Galerii Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki we wrześniu br. Organizatorzy już teraz zapraszają serdecznie na otwarcie, które odbędzie się 16 września o godz. 18.00.cyt. bunkier.art.pl
Jak zwykle wraz z oczekiwaniem budzi się pytanie: jakie będzie Triennale 2009. Przez te trzy lata, które dzielą nas od ostatniej edycji w wielu dziedzinach naszego życia, również w sztuce zaszły wielkie zmiany. Mowa tu oczywiście o dalszym rozwoju technologii cyfrowych, ale też o światowej recesji i raptownym wyhamowaniu procesów globalizacji.
Czy skutki tych zmian odczuje krakowskie Triennale? Zobaczymy to na wystawie we wrześniu, gdzie zaprezentowanych będzie około 300 prac wybranych przez jury kwalifikacyjne spośród prawie 6000 propozycji nadesłanych na pierwszą, cyfrową fazę selekcji. Kurator wystawy Katarzyna Wojtyga przygotowuje ciekawą ekspozycję. Można będzie zauważyć odwrót od ekspresyjnych form abstrakcji i nieoczekiwany powrót do tematyki człowieka. Taki powrót do form retro widzimy już od jakiegoś czasu w muzyce i literaturze. Czy czeka nas zaskakujący zwrot w kierunku jakiejś nowej formy sztuki figuratywnej? To byłaby prawdziwa sensacja. Drugą istotną wiadomością, którą można już podać jest niesamowita ilość ok. 3000 zgłoszonych na krakowskie Triennale prac artystów polskich, przy czym w większości młodych twórców. To prawdziwa eksplozja aktywności prezentującej bardzo wysoki poziom młodej grafiki.
Trzecią ważną wiadomością, jest niezwykle dynamiczny rozwój imprezy, wystawa główna w Bunkrze Sztuki w Krakowie stała się centrum, wokół którego rozbudowuje się z każdą edycją coraz większy krąg wystaw partnerskich organizowanych w kilkunastu miastach w Polsce, ale też w Austrii, Niemczech i Hiszpanii. Już teraz przychodzą prośby o reekspozycję wystaw z zagranicy.
Jest jeszcze czwarta wiadomość, wielce zaszczycająca, oto wystawa główna MTG – Kraków 2009 została zaproszona do programu wystaw odbywającego się we wrześniu w Krakowie Kongresu Kultury Polskiej.



Wystawa Rafała Jakubowicza „Ein Lied” to melancholijna i cicha, wyrażona prostymi środkami opowieść o powracającym stale temacie Zagłady. Przyczynkiem do powstania pracy był widok z okien Austriackiego Forum Kultury w Warszawie (usytuowanego przy ulicy Próżnej), oraz znaleziony przez artystę w archiwach Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau reprint obozowego śpiewnika. Autor odniósł się do pieśni, zatytułowanej „Esterwegen”, śpiewanej przez więźniów obozu
koncentracyjnego, z której pochodzą słowa: „Doch stets ein frohes Lied erklingt”
„Ein Lied” to pierwsza wystawa Rafała Jakubowicza w Krakowie.
„Festyn pod mostem” to nawiązanie do wędrownych artystów, przemieszczających się z miasta do miasta teatralnym czy cyrkowym wozem, do kuglarzy, sztukmistrzów, do idei objazdowego kina, ale też do współczesnych działań prezentujących sztukę w przestrzeni publicznej.cyt. alchemia.com.pl
90 lat temu po raz pierwszy Kurt Schwitters, niemiecki artysta, kompozytor i autor rzeźb-obiektów przestrzennych, wykorzystał w swojej pracy słowo MERZ, wokół którego stworzył później całą ideę twórczej działalności. Polegała ona na zbieraniu różnego rodzaju materiałów i wykorzystywaniu ich do kreowania nowej artystycznej rzeczywistości, zarówno w sztukach plastycznych, jak i w literaturze czy muzyce.
Wychodząc od idei niemieckiego dadaisty dwaj artyści Piotr Lutyński w Krakowie i Ulrich Lepka w Norymberdze niezależnie od siebie zbudowali dwa jeżdżące obiekty. W Krakowie ze starego mercedesa powstał artystyczny autobus, ruchoma pracownia, galeria, scena muzyczna, miejsce działań artystów i muzyków, które zmienia się i przemieszcza w czasie i przestrzeni. W Norymberdze na bazie starego wozu pocztowego Ulrich Lepka zbudował rzeźbę - przewoźny bar i pulpit DJ-eja, którego formę i kształt artysta tworzy w kontekście do miejsca, w jakim zostanie on usytuowany. Po raz pierwszy ustawił swój obiekt pod mostem na rzece Pegnitz w Norymberdze, później niespodziewanie pojawiał się w miejscach, w których nikt nie urządziłby zabawy: w opuszczonych przestrzeniach przemysłowych, na niezagospodarowanych placach, niedokończonych budowach, nadając im tym samym zupełnie inna rangę i awansując je znów do roli chętnie odwiedzanej przestrzeni publicznej.
Obaj artyści łączą w swojej twórczości nowoczesną formę artystyczną, taką jak happening, performance czy projekcje multimedialne z najstarszym sposobem prezentowania sztuki na ulicy, jaką właśnie był wędrowny wóz. Na wiślanych bulwarach, pod mostem Piłsudskiego oba grające pojazdy staną obok siebie, na brzegu rzeki pojawią się namioty-lampiony, wykonane przez krakowskich artystów, a na murach filmy wideo i projekcje multimedialne przygotowane przez krakowskich i norymberskich artystów.
Organizatorzy:
Fundacja Dom Kultury Alchemia
Dom Norymberski
Urząd Miasta Norymbergi
Urząd Miasta Krakowa
Województwo Małopolskie
Projekt zrealizowano dzięki wsparciu:
Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej
Współpraca:
Klub Alchemia
Klub Lokator

Jan Tarasin należy do klasyków współczesnego malarstwa polskiego. Jest uważany za przedstawiciela nurtu zmierzającego do abstrakcji, ale w swojej twórczości nigdy ostatecznie nie zerwał więzi ze sztuką przedstawiająca. Jego wczesne obrazy z lat 50. to przede wszystkim martwe natury komponowane ze zwyczajnych przedmiotów malowanych w duchu ascetycznego realizmu. Także w litografiach Tarasina z tego okresu pojawiał się realizm inny od oficjalnie wówczas obowiązującego, wyraźnie egzystencjalny i symboliczny (cykl Nowa Huta i jej mieszkańcy, 1954). W drugiej połowie lat 50. przedmioty na obrazach Tarasina zaczęły stopniowo tracić swoje podobieństwo do pierwowzorów pozbywając się powierzchownych skojarzeń i nabierając nowych, własnych cech. Nastąpiło wyraźne odprzedmiotowienie i uabstrakcyjnienie kształtów na płótnach. Pojawiły się układy elementów, które artysta nazywał po prostu "przedmiotami" i umieszczał w umownej, aluzyjnej przestrzeni (m.in. cykle Uczta, 1957; Brzeg, 1962-64; Antykwariat, 1968). Tarasina zawsze interesował świat przedmiotów. Zaczął od realistycznego zapisu przedmiotów, które redukował, upraszczał, aż powstał cały system znaków abstrakcyjnych i zbliżonych do abstrakcyjnych. Są to znaki - przedmioty, znaki-symbole, ślady kształtów wziętych z bezpośredniej, otaczającej nas rzeczywistości, przypominające litery nie istniejącego alfabetu. W przestrzeni obrazów Tarasina rozgrywają się skomplikowane i wielowątkowe akcje. Przedmioty i ludzie, a raczej znaki przedmiotów i ludzi, uproszczone i skondensowane, doprowadzone do plamy barwnej, grupują się i rozpraszają zgodnie z wewnętrzną logiką kompozycji. Tarsin traktuje obraz jako model intelektualny mówiący za pomocą plastycznych znaków o harmonii i dysharmonii w świecie. Interesuje go tropienie mechanizmów, za pomocą których natura projektuje i komplikuje zjawiska, koncentruje i rozprasza, kreuje i niszczy. Interesuje go współzależność między logiką, determinacją, nadrzędnymi prawami a przypadkiem. Podstawową zasadą malarstwa Tarasina jest budowa układów z przedmiotów, szukanie reguł rządzących tymi układami i rozbijanie ich. W 1962 roku Tarasin wyjechał na stypendium do Chin i Wietnamu. Echa wschodniej kaligrafii będzie można dostrzec w późniejszej twórczości artysty. W 1966 roku dochodzi do wyraźnej przemiany w jego malarstwie. Pojawiają się obrazy-collage, na których artysta umieszcza zatopione w gorącej masie drobne przedmioty lub ich fragmenty: liście, martwe owady, laleczki. Pierwsze takie prace, Mały rocznik statystyczny i Przedmioty policzone powstały podczas Sympozjum Artystów Plastyków i Naukowców w Puławach w 1966 roku. Etap malowania reliefów trwał dość krótko i artysta powrócił do malarstwa płaskiego. Przedmioty i krajobrazy na płótnach Tarasina nasuwają skojarzenia z naturą i rzeczywistością, chociaż mają swoją absolutną autonomię. Jak mówi sam artysta:
"Interesuje mnie pewien typ przedmiotowości doprowadzonej do abstrakcji".
W obrazach Tarasina z lat 70. nierozpoznawalne formy budowane były sylwetowo lub konturowo, komponowane najczęściej na białym tle w układach strefowych lub szeregowych, co nasuwa skojarzenia z tajemniczymi hieroglifami - symbolami, których znaczenia w pełni nie da się odczytać. Ta tendencja do silniejszego skontrastowania znaków z tłem płócien, niemal graficznego zapisu czarnych kształtów na jasnych tłach (np. cykl Kolekcja, od 1971 roku), utrzymała się w malarstwie Tarasina aż do lat 90. Znaki stały się, według słów samego artysty, "rzeczami na półkach", a on sam nazywał się chętnie "buchalterem, który zapisuje wszystkie możliwe, nie kończące się sytuacje". Przedmioty Trasina są bardzo zróżnicowane: przypominają formy organiczne, piktogramy, litery, proste figury geometryczne, łuki, owale, kwadraty, krzyże, koła, kropki i kreski występujące w wielu kombinacjach. Artysta uważa, że świat jest zbiorem przenikających się, dynamicznych układów, które różnią się swoją naturą i sposobami istnienia. Obrazy Tarsina to w gruncie rzeczy ciągłe malowanie tej samej idei: ukazywanie ruchu sprzecznych sił, ciągłej zmienności, budowanie układów cząstek pozostających ze sobą w różnych związkach. Cząstki te, znaki - przedmioty występują na jego płótnach w pewnych porządkach, na ogól w poziomych ciągach o mniejszym lub większym zagęszczeniu. Czasami warstwy nakładają się na siebie lub przenikają się ze sobą. W latach 80. przedmioty Tarasina stały się masywniejsze, bogatsze, bardziej rozbudowane. Wokół nich pojawiły się jaśniejsze w kolorze aury. W drugiej połowie lat 80. Tarasin skoncentrował się wyraźnie na analizie znaków, które ponownie zaczęły nabierać cech przedmiotów, ale zachowały jednocześnie zdolność bycia kilkoma na raz. Jeszcze bardziej się powiększyły, a ich aury uległy autonomizacji. W latach 90. zarówno przestrzeń, w której umieszczane były znaki, jak i same znaki zaczęły nabierać koloru, barwa stawała się bogatsza, bardziej gęsta, tła przenikały się z "przedmiotami", jak np. w cyklu Wylęgarnia przedmiotów, 1992.
W latach 1974-82 Tarasin wydał osiem autorskich Zeszytów, zbiorów fotografii przetworzonych metodą serigrafii i rysunków. Był to rodzaj notatnika, chwytającego życie "na gorąco", pierwsze zapisy i studia rysunkowe mające na celu odkrycie porządku i ładu rządzącego światem.. W swoich kompozycjach Tarasin doskonale łączy malarskość z linearnością, głębię z płaskością, nie ma w nich miejsca na perspektywę, ale wyraźnie wyczuwalna jest wewnętrzna przestrzeń. Uderzająca jest niezwykła jednorodność sztuki Tarasina: malarstwa, grafiki i rysunku. W każdej z tych dyscyplin można prześledzić historię powstawania znaku, od odtwarzającego wygląd rzeczy po abstrakcyjny symbol.
Ewa Gorządek, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, grudzień 2004
“Fly me to the moon!” - podśpiewywał Neil Armstrong przechadzając się w kosmicznym skafandrze po powierzchni księżyca. Było to 40 lat temu. Galileusz, patrząc w niebo przez swój teleskop odkrywał księżyce Jowisza. Było to 400 lat temu. Z tych to powodów rok 2009 jest Międzynarodowym Rokiem Astronomii i Astronautyki; z powodów podobnych na ścianie w Zderzaku pojawi się “Amator Astronomii” (240x180 cm, tempera żółtkowa na płótnie). Letnia wystawa w Zderzaku, pod tytułem “Science&Fiction” zaprasza do badania ścieżek, które biorą swój początek w różnych dziedzinach nauk, a prowadzą, drogą wyobraźni - dokąd? Odpowiedzi na to pytanie szukajcie ma obrazach: Modzelewskiego, Głogowskiego, Sztwiertni, Bachorczyka, Kmiecia i innych artystów. Nowe, nieznane publiczności Zderzaka prace, nowe pomysły i nowe wrażenia. Do 12 września.cyt http://www.pora.pl/event/science-fiction





Axel Maja - francuski artysta malarz. W 1993 studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Wimbledon (Londyn). W 1995 uzyskał dyplom (ENSBA) z jednogłośnym wyróżnieniem komisji egzaminacyjnej na Akademii Sztuk Pięknych w Paryżu. Studiował u Prof A. Zavarro, prof L. Cremonini, prof P. Carron, prof V. Bioules, prof J. M. Alberola.
Próbuję odnaleźć się w zinstytucjonalizowanym i zbiurokratyzowanym świecie.
Punktem wyjścia do realizacji "Proces" jest absurdalny w swych założeniach projekt stypendialny skierowany do Ministerstwa Kultury (dokładny, literalny odpis jego założeń na stronie http://www.mariawasilewska.pl/PL/projekty.html). Powstał z bezradności wobec praw panujących w dzisiejszym świecie sztuki na naszym, ojczystym gruncie.
Projekt ten, coś w rodzaju gry intelektualnej, bez względu na werdykt komisji stypendialnej, za każdym razem jest "wygrany", a jego autorka ma chwilową satysfakcję z pozornego pokonania systemu.
A sama wystawa?
Jest kontynuacją projektu. Wszystkie te papierzyska, podania, prośby, ankiety, odmowy, itd. poddaję recyklingowi i zamieniam je w element konstrukcyjny do stworzenia własnej przestrzeni.


Seria obrazów, które pokazuję na tej wystawie, jest wyborem z ostatnich trzech lat mojej twórczości, stanowiąc formalnie pewną całość ponieważ doświadczenia prowadzą stopniowo do rozwinięcia osiągnięć czy to kolorystycznych czy kompozycyjnych. Natomiast impulsy tematyczne bywają różne – na ogół związane z doznaniami płynącymi z natury ale również z czasu, który przeżywa się intensywnie jak okres Bożego Narodzenia, czy rozmyśla o „Podróży na Wschód” lub czyta traktat o alchemii lub myśli o wierszach, którym brak słów.
Te obrazy są przeważnie napisane na tle, w którym kolory wyrażają emocje – są gorąco różowe jak w „Listach miłosnych” i płomienne jak w „Astralnych ogniach”, mają różne barwy ziemi w „Znakach zaoranych pól” i w „Pieczęciach ziemi”, są powtórzeniem pięknych linii i harmonii „Barw krakowskich gołębi”, przywołują śpiew ptaków w głębokiej zieleni górskich lasów w obrazie z 2009 roku. Na pograniczu muzyki i natury powstały takie prace jak „Ideogramy drzew”, „Ideogramy na błękicie” czy „Etiuda księżycowa”.
Wszystkie te obrazy są rezultatem moich poprzednich doświadczeń malarskich, należąc do całości obranej przeze mnie drogi twórczej.Janina Kraupe maj 2009
